Hodowla Beagle

KELEW

Kliknij, żeby zobaczyć pozostałe zdjęcia

List zamieszczony w miesięczniku Brać Łowiecka nr 8/2005

Lektura "Braci" zmienia punkt widzenia

W marcu zeszłego roku nie wiedzieliśmy, że istnieje miesięcznik (Brać Łowiecka). Słowo "badyle" oznaczało dla nas tylko gałęzie bez liści, a "złom" - niepotrzebny metal. Wszystko się zmieniło dzięki konkursom tropowców.

Jesteśmy właścicielami psa z grupy VI, konkretnie beagle'a, który w tej chwili wyleguje się na kanapie, z błogą nieświadomością posiadania certyfikatu użytkowości. Apsik zna las, bo spędza w nim każdy wolny od wystaw i konkursów weekend oraz miesiąc wakacji. Dodam, że reaguje na gwizdek i gesty, a także, zgodnie z obowiązującym prawem, chodzi w lesie na otoku.

Pierwszy konkurs, w którym nasz pies brał udział, był porażką. Myśleliśmy wtedy: niepotrzebnie poświęciliśmy czas i wstawaliśmy o zimnym poranku, skoro nie ma żadnego efektu. Jednak to wszystko miało sens! Nie patrząc bowiem nawet na wyniki konkursu, warto było spędzić czas w lesie, poznać nowych ludzi, zapewnić sobie i psu wspaniałą zabawę. Zachwyciła nas także atmosfera imprezy oraz serdeczne przyjęcie nowicjuszy, zarówno przez wielokrotnych uczestników (co nie zawsze jest takie oczywiste), jak i sędziów, organizatorów oraz myśliwych.

Po drugim konkursie mieliśmy to, co dla właścicieli psów ważne, tj. certyfikat. Mogliśmy przestać jeździć na konkursy, wszak papier mieliśmy w kieszeni, ale połknęliśmy bakcyla i pojechaliśmy na następny konkurs. Po nim były kolejne.

Uważamy, że PZŁ powinien zrobić wszystko, by zachęcić właścicieli psów myśliwskich do brania udziału w konkursach. Nie każdy wie, co robić, nie każdy ma to szczęście, że trafi na ludzi z pasją, takich jak panowie Jerzy Woźniak i Andrzej Jakubowski, którzy pomogą, nauczą, doradzą i zachęcą. Można oczywiście zapytać, po co to robić, aczkolwiek odpowiedź na to pytanie jest prosta - udział nawet w jednym konkursie sprawia, że człowiek ma ochotę wiedzieć więcej o łowiectwie i poznać zwyczaje obowiązujące w środowisku myśliwych. Poza tym ciekawość ta pozwala nabrać więcej szacunku dla przyrody i pracy myśliwych. A wszystko to przez czytanie . Naszym zdaniem, konkursy są doskonałym sposobem na propagowanie prawdziwego oblicza myślistwa i jego bogatych tradycji.

I jeszcze jedno - dwoje naszych znajomych, również właścicieli beagli, rozpoczęło staż, a my myślimy już o następnych konkursach. I o to chyba chodzi!

MAŁGORZATA MACIASZYK


Nasze psy do konkursów układa Pan płk Jerzy Woźniak

Kliknij na zdjęcie, żeby je powiększyć.

do góry